Niedzielna wizyta w ogrodzie zoobotanicznym


Paw z Torunia

Zmęczeni codziennym pośpiechem w pracy i pogonią za choć jedną wolną chwilą, którą moglibyśmy spędzić razem, wybraliśmy się na spacer do Toruńskiego Ogrodu Zoobotanicznego.

Ostatni raz byliśmy tam chyba za czasów studiów, więc ta niedzielna wizyta okazała się być bardzo odświeżająca.

Już na samym początku się ucieszyliśmy, że tak dużo zwierzątek chciało do nas wyjść i się z nami przywitać. Pierwsze były alpaki, bardzo podobne do lam. Podobnie jak one, są bardzo ciekawymi zwierzakami dostarczającymi mięso i wełnę.

Kolejnymi zwierzakami na naszej drodze były żubry - dwa dorosłe i jeden maluch, któremu jeszcze chciało się biegać.

Dalej widzieliśmy owce, kozy syryjskie, legwana i mnóstwo węży w herpetarium...brrr

Kolejnym okazem na naszej drodze, i chyba najważniejszym, był ryś. Śliczny kotek. Dzięki Bogu, rysie są chronione w Polsce, gdyż grozi im wyginięcie. Zresztą czytaliśmy w jakiejś gazecie niedawno, że ponoć zostało ich w Polsce już tylko 100.

Idąc dalej ścieżką spotkaliśmy pawia, co chyba na nasz widok dumnie otworzył ogon, i śmieszne surykatki wyglądające do nas przez okno.

W końcu weszliśmy do ptaszarni, gdzie poza kolorowymi ptakami mogliśmy zobaczyć sławne karpie Koi - sam Freddie Mercury hodował te barwne rybki w specjalnym ogrodzie, a każdy z jego okazów był wart aż 10 tysiecy funtów.

Wszystkie zdjęcia z naszej wyprawy są tutaj

Zjazd Kropków


Może zacznijmy od naszej wyprawy do Bydgoszczy na zjazd Kropków (dla niewtajemniczonych - Fiatów Grande Punto lub Punto).

Miało to miejsce jakiś już czas temu, w listopadzie 2007 roku. Po wyjściu z szoku po stracie czerwonej Kropki i wyprawie, aż do samego Trójmiasta, po niebieską, postanowiliśmy się spotkać z innymi fanatykami tych ślicznych samochodzików.

Do Bydzi zawitaliśmy lekko spóźnieni, ale, dzieku Bogu, daliśmy radę spotkać się z innymi. Popstrykaliśmy fotki, które można znaleźć tutaj, a potem udaliśmy się na mały spacerek po starówce bydgoskiej w poszukiwaniu miejsca do konwersacji. Chodziliśmy tak i chodziliśmy...aż miejsce znalazło się w bydgoskiej pizzerii, która bardzo spodobała się męskiej części towarzystwa.

A dlaczego?

Bardzo proste, otóż panie kelnerki miały bardzo interesujące stroje :)