Bella
|
Sama właściwie nie wiem, dlaczego pokochałam koty... Zawsze uważałam, że są fałszywe, dziwnie pachną i strasznie brudzą. Co więcej, nasłuchałam się opowieści od babć i ciotek, że koty mogą śpiące dziecko udusić w nocy, przegryźć ścięgno lub arterię szyi... Cały stek bzdur. No i, ja niedowiarek i buntownik, jakieś 3 lata temu w styczniu pojechałam po Bellunię. Słysząc w telefonie opis "brązowo-czarnego" kota , pomyślałam "Jak to? Takie koty nie istnieją". A jednak... To była miłość od pierwszego wejrzenia. Po kilku dniach wpatrywania się w małą wpadło do głowy "bellissima", i tak już zostało. Co prawda, w tej chwili nadal jest śliczna, lecz, powiedzmy, gabaryty kotki bardziej narzucają okrzyk "Ale bela!" niż zamierzone włoskie imię. Po pół roku, pojawił się on... |
Loki
|
Mały buras uratowany przez znajomą z toruńskiej Fundacji KOT. Najpierw był odwiedzany przeze mnie przez tydzień w owej instytucji. Ani razu go nie dotknęłam... Nie było mowy o czymś takim. Ja, pełna ideałów, żeby uratować jakąś "bidę z nędzą", zdecydowałam się zabrać do domu największego dzikusa w danym momencie. No i, skończyło się na wyciąganiu kotka zza szafy w kuchni. A potem kilkutygodniowe oswajanie kotów... Kłaki latające w powietrzu, syki, wrogie spojrzenia...Aż do momentu wspólnej jazdy samochodem, kiedy to Bellunia uspakajała płaczącego Lokiego. Od tamtej pory są nierozłączni. Ciąg dalszy nastąpi... |
|
No, może jeszcze mała anegdota na temat imienia Lokiego.
Znowu przez jakiś czas miałam problem z nazwaniem kota. Koleżanki wymyślały różne imiona, ale nic do mnie nie przemawiało. W końcu, pomyślałam "A może by tak coś związanego z jego kolorem?", i usłyszałam "Nazwij go Ash*!".
Dzięki Bogu, bardzo dobra znajoma sprowadziła mnie na ziemię, mówiąc "Justa! Czyś ty zwariowała? To przecież brzmi jak Arsch*, a chyba nie nazwiesz kota Du*a!"
*Ash - (ang.) popiół
*Arsch - (niem.) Du*a
Zapraszamy do Galerii
Oraz na naszego FotoBloga o kotach
Zapraszam do obejrzenia filmików. Prawie jak Bella i Loki :)
Stanowczo cała Bella, ten koszmar przechodzimy codziennie rano.
Od momentu kiedy Loki się zakochał w sąsiadce bardziej nas interesuje co zrobić, żeby nie zwiał, a nie jak ma się dostać do domu. :)
